1% postępu dziennie
Z tego wpisu dowiesz się:
- o ile jesteśmy w stanie polepszyć swoje rezultaty dbając o nawyk robienia czegoś 1% lepiej dziennie
- czym jest krzywa wykładnicza postępu
- co oznacza efekt Dunninga-Krugera
Każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył tego, jak codzienna i systematyczna praca wpłynęła na wzrost umiejętności w wybranej dziedzinie życia zawodowego czy osobistego. Zazwyczaj jednak efekty naszych starań widać dopiero po dłuższym czasie, gdy przekroczymy niewidoczną granicę – punkt na szali, kiedy nasze umiejętności zaczynają przerastać oczekiwania rosnące z każdym dniem włożonej pracy.
Przy założeniu, że codziennie robimy mały krok zwiększając umiejętności o przysłowiowy 1% dziennie, nasz progres po przekroczeniu owego punktu postępuje w tempie wykładniczym. Po tygodniu postęp może być niezauważalny, po miesiącu coś drgnie (albo i nie), po roku zobaczymy duże zmiany a po kilku latach staniemy się innymi ludźmi. Biorąc pod uwagę matematykę, co za chwilę przedstawię – na dłuższą metę jesteśmy skazani na sukces, jeśli tylko skupimy się na codziennej dyscyplinie i przestaniemy zaprzątać sobie głowę wynikami końcowymi. Dotyczy to każdej dziedziny życia.
Nawyk regularnej pracy, podobnie jak procent składany naszych oszczędności, systematycznie odkłada się na poczet lepszego jakościowo jutra. Oddając się w całości procesowi, zwracając uwagę na drobne usprawnienia, na przestrzeni lat robimy postęp, którego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić na początku drogi. Pozostaje podjąć decyzję i wytrwać w postanowieniu.
Historia 1% postępu codziennie
Sam nie jestem wyjątkiem i zdarza mi się odkładać działania na później. Oto historia 1% codziennej pracy, której postanowiłem już dłużej nie odkładać.
Od jakiegoś czasu zacząłem odczuwać codzienną potrzebę ruchu. Ruch w ciele to ruch w umyśle, jak mawiał Milton Erickson. Kilka lat temu systematycznie oddawałem się aktywnościom sportowym, w tym ćwiczyłem także jogę. Pamiętam jak się wtedy rześko czułem. Zapragnąłem wrócić do tamtego czasu. Znalazłem plan asan rozpisany na tygodnie i go wydrukowałem. W całym tym procesie to był najprostszy element!
I tak oto codziennie od kilku miesięcy melduję się na macie. Bez względu na to, czy chodzę spać późno czy wcześnie, czy jest poniedziałek czy sobota – wstaję i ćwiczę. Początkowo robiłem jeden dzień wolny w tygodniu, ale po takim odpoczynku wybijałem się z rytmu. Praktyka trwa u mnie do 40 minut. Podczas sesji skupiam się na drobnych ulepszeniach. Zwracam uwagę na poprawianie zasięgu ramion i nóg, pracuję nad pewniejszym ułożeniem stopy, uruchamiam zastałe części ciała. Przypominam sobie o „nieistniejących” wcześniej mięśniach, które podczas praktyki dają o sobie znać.
Kwantowy skok umiejętności
Po kilku tygodniach robiąc jedną z asan, w której na plecach łączy się ze sobą ręce po przekątnej, spiąłem ze sobą serdeczne i środkowe palce obu dłoni. Jako, że moja obręcz barkowa zazwyczaj była spięta, zdałem sobie sprawę, że oto jestem świadkiem doniosłej chwili. I nawet w czasach kiedy wcześniej ćwiczyłem jogę, miewałem z tym problem. Poczułem jak ciepło spływa mi do ciała. To była satysfakcja. Moja dalsza praktyka tego dnia stała się radosnym uniesieniem.
Na kanwie tej drobnej różnicy (wynoszącej w rzeczywistości kilka centymetrów), która dzieliła mnie do tej pory od połączenia dłoni na plecach, zacząłem zastanawiać się ilukrotnie jesteśmy w stanie zwiększyć jakość tego, co robimy na przestrzeni roku, jeśli codziennie poprawiamy swoje wyniki o 1%. Zazwyczaj nikt nie liczy uderzeń piłki na korcie tenisowym, celnych rzutów do kosza czy kroków podczas biegania. Powtórzenia kumulują się dając w sumie nienaganne uderzenia rakietą, bezbłędne rzuty do kosza, przebiegnięty maraton. Podobnie jest z nawykami.
Zrobiłem wyliczenie w arkuszu kalkulacyjnym a wyniki naniosłem na wykres i w ten sposób powstała krzywa wykładnicza obrazująca postęp w czasie. Okazuje się, że na przestrzeni roku jesteśmy w stanie ulepszyć swoje rezultaty o prawie 38 razy (3780 %)! Kwantowy skok umiejętności.

Efektu Dunninga-Krugera
Statystyki pokazują, że jako ludzie mamy skłonność do przeceniania swoich możliwości w krótkim terminie i niedoszacowywania ich w długim okresie. Przed wyliczeniem w arkuszu powiedziałbym, że polepszenie rezultatów może być o kilka razy. Nie mijało by się to z prawdą w przypadku prostej arytmetycznej (wzrost o 4,65 razy = 465 % na przestrzeni całego roku), której charakterystyka każe dodawać 1% codziennego postępu z początkowej puli umiejętności. Zjawisko, kiedy przeszacowujemy swoje umiejętności w krótkim czasie i niedoceniamy ich na dłuższą metę to błąd poznawczy, który w literaturze nosi nazwę efektu Dunninga-Krugera, gdzie osoby o niskich kompetencjach (na przykład na początku drogi do zmiany) przeszacowują swoje możliwości, a osoby o wyższych kompetencjach nie doszacowują skali postępu.
To co najbardziej deprymujące, to fakt, że do pewnego momentu progresu nie widać. Z pomocą mogłyby tutaj przyjść historie ludzi, którzy przeżywali wątpliwości i załamania w momencie braku postępu. Natura człowieka skłania go jednak do szukania ukojenia w czymś innym, na co już jesteśmy uwarunkowani, na przykład rozrywka czy używki. Gdy już przetoczymy głaz przez górę, ten lawinowo nabiera prędkości. Przecięcie krzywej wykładniczej z prostą naszych oczekiwań to moment tryumfu, który doświadczyłem na macie. Na wykresie zaznaczony jest postęp w połowie roku (wynosi 6 razy) i później po drugiej połowie roku (prawie 38-krotny).
Wniosek
Krzepiący wniosek z tej sytuacji jest następujący – w momencie, kiedy zaufamy procesowi, rezultaty przyjdą z czasem – jest to pewne, jak po nocy wstaje dzień, jak po zimie przychodzi lato. Co ważne – drobne osiągnięcia w jednej dziedzinie przekładają się na osiągnięcia na innych płaszczyznach życia. Działa to także w drugą stronę – drobne zaniedbania na jednej płaszczyźnie powodują osłabienie działań na innej.
Nawyk będący neurologicznym uwarunkowaniem to miecz obosieczny. Możemy go wykorzystać do tego, aby na nim budować lepszą jakościowo przyszłość lub on, nie mając skrupułów, doprowadzi nas do ruiny. Szczęśliwie nawyki możemy kształtować. Jeśli sprzęgniemy je ze wspierającymi przekonaniami, pozostaje pytanie nie o to, czy uda przetoczyć się głaz przez górę, tylko kiedy to nastąpi i jakiej prędkości nabierze.
