Gra w 3 kubki
Z tego wpisu dowiesz się:
- jakie dwie rzeczy pragnie zmienić w życiu każdy z nas
- kim jest praktyk wpływu społecznego
- kiedy umysł racjonalny ustępuje umysłowi emocjonalnemu
W momencie, gdy zrozumiemy jak działa umysł człowieka, jesteśmy w stanie wpływać na swoje zachowania oraz na zachowania innych osób. Jeśli chcemy wieść bardziej świadome życie na poziomie rodziny, gminy czy państwa, warto wiedzieć jak uruchamiane są wzorce, aby móc się przed nimi skutecznie bronić.
Zmień odczucia, zmienisz zachowania. Zmień zachowania, zmienisz odczucia.
Każdy z nas w życiu chce zmienić dwie rzeczy:
- nasze odczucia związane z tym, co nas spotkało
- nasze zachowania
Pragniemy zmienić odczucia związane z sytuacją z przeszłości, która przynosi nam cierpienie. Wspaniałych wspomnień nie zacieramy. Dążymy do tego, aby mieć ich jak najwięcej. Naturalnie unikamy tego, co jest źródłem cierpienia i dążymy do tego, co jest źródłem przyjemności. Gdy przeżyliśmy traumę, zwykłe niepowodzenie lub po prostu czujemy się z czymś źle, dążymy do tego, aby zmienić odczucia związane z daną sytuacją. Bo czy nie czulibyśmy się lepiej, jeśli wybaczylibyśmy sobie to, że np. kogoś źle potraktowaliśmy albo zaakceptowalibyśmy to, że ktoś potraktował nas w sposób, który wywołał w nas cierpienie? Jeśli w porannej drodze do pracy jeden z kierowców wcisnął się przed nasze auto możemy albo zrugać taką osobę albo przedstawić sobie całą sytuację w sposób alternatywny. Na przykład usprawiedliwimy kierowcę myśląc, że się spieszy, bo ma ważną rozmowę kwalifikacyjną i jest spóźniony, bo spieszy się z natury (tak był nauczony) lub po prostu… jest dupkiem.
Pragniemy zmienić zachowania na przyszłość. Nurt szeroko rozumianego coachingu oparty jest na wspieraniu człowieka w zmianie poprzez podsuwanie mu nowych narzędzi do zmiany zachowań lub przypominanie o stosowaniu tych, które już znamy. Zadaniem trenera nie musi być lansowanie kolejnej techniki, a jedynie przypominanie o dobrych, sprawdzonych metodach, które używane systematycznie czynią cuda.
Zajadamy stres i później mamy niestrawność, obgryzamy paznokcie i wstydzimy się przed światem swoich dłoni, nie kończymy tego co zaczęliśmy wbijając się tym samym w poczucie winy i tak dalej. Pragniemy zmienić zachowania i sprawić, aby stały się źródłem innych doświadczeń. W końcu nasze wyobrażenia wewnętrzne wpływają na zachowania a te z kolei są tym, co utrwala odczucia wewnętrzne. Zmiana zachowania lub zmiana odczuć przerywa cykle i ku temu właśnie zmierzamy.
Praktycy wpływu społecznego
Gdy jakiś mechanizm powtarzamy wielokrotnie, staje się on naszym nawykiem i zapisuje się na trwałe w podświadomości jednostki oraz całych grup społecznych. A wtedy stajemy się wobec niego bezbronni. W momencie, kiedy pojawi się bodziec, na który jesteśmy uwarunkowani, odpowiemy adekwatną reakcją. Tak jak patriota staje na baczność, gdy wciąga się flagę jego państwa na maszt, tak i my w określonych sytuacjach działamy automatycznie. Tak nas nauczono. Wybieramy zachowanie, które kosztuje nas najmniej energii, reakcję, którą znamy. Proces myślenia jest kosztownym, a my nie chcemy się wydatkować. Podsuwa się nam zewnętrzne wyobrażenia np. w postaci reklam, reguł postępowania, myślenia, postrzegania rzeczywistości aż w końcu uczynimy je naszymi wewnętrznymi i będziemy traktowali je jak najwyższe dobro, za które (o zgrozo!) będziemy w stanie nawet oddać życie. Wewnętrzne skojarzenia łączymy z bodźcem zewnętrznym i gdy ten się pojawi, reagujemy odruchowo. Szczęśliwie każde zachowanie i stan emocjonalny można zmienić.
Takie wzorce zachowań wykorzystują praktycy wpływu społecznego – osoby znające narzędzia wywierania wpływu na człowieka. Poznanie tych mechanizmów daje wielką przewagę i zarazem odpowiedzialność. Przewagę, bo możemy skutecznie bronić się przed nieuczciwym technikami manipulacji. Odpowiedzialność – mamy w rękach skuteczne narzędzia, które wykorzystane w nieczystej intencji mogą przynieść negatywne skutki. Z perspektywy moralnej ekologia zmian (wpływ na otoczenie) jest w tej sytuacji niesłychanie ważna. O nieuczciwych praktykach wpływu społecznego możemy poczytać w książce „Wywieranie wpływu na ludzi” napisanej przez R. Cialdiniego.
Gra w 3 kubki
Sam przyznam, że i ja miałem wątpliwą przyjemność doświadczenia mocy narzędzi wpływu społecznego. Najbardziej spektakularną sytuacją, w której padłem ofiarą swej naiwności, była gra w 3 kubki. Dla mnie samego to dobra historia na kabaret ułomności ludzkiej natury, gdzie świadomość piszę taką historię, na jaką pozwala jej podświadomość.
Będąc na wymianie studenckiej szukałem stancji w Paryżu i przemierzałem w tym celu dzielnicę Montmartre. Choć był środek dnia, wszędzie mrowie ludzi. Urokliwe zakamarki, ciasne uliczki. Pchany ciekawością trafiłem na jedną z ulic, gdzie stali panowie proponujący grę w 3 kubki – 1 wygrywa, 2 przegrywają. Zabawa wtedy znana mi głównie z tego, że uczestnicy rzadko w niej wygrywali. Proste reguły, prawdopodobieństwo wygranej 1/3. Podszedłem do jednego z kramów. Od razu zaproponowano mi udział w grze – pierwszy raz bezpłatnie. Fortuna mi sprzyjała – w tym rozdaniu bym wygrał. Szybka decyzja – wchodzę do gry za drobną kwotę 10 euro. Szczęście tym razem się odwróciło i straciłem pieniądze. I tutaj świadomy umysł podpowiadał, aby się wycofać. Ponownie jednak postawiłem 10 euro i odzyskałem wcześniejszą stratę. A kiedy człowiek zyskał, pragnie więcej. Rzymski filozof Seneka powiedział kiedyś: „Biedny nie ten, co ma mało, tylko ten, kto pragnie więcej”. Chyba mówił między innymi o takich właśnie sytuacjach.
Obok mnie była grupa ludzi, która nad wyraz żywo reagowała i zachęcała do kolejnych gier. I tak oto wpadłem w wir rozgrywki, w której wziąłem udział około 10 razy. Stawiałem najpierw małe kwoty. Po początkowej dobrej passie, zacząłem przegrywać. W końcu, aby się odegrać postawiłem kilka większych strzałów z różnym szczęściem, zamykając całą grę zakładem o wartości 50 euro. Summa summarum przegrałem około 200 euro. Dla studenta w tamtym czasie to była 2/3 miesięcznej opłaty za stancję… Od kramu odszedłem odurzony. Wszystko trwało 5 minut. Wydarzyło się coś, czego jeszcze nie pojmowałem, ale ból czułem w całym ciele.
Odchodząc od gry nie wierzyłem, jak łatwo padłem ofiarą własnej głupoty i naiwności (słyszałem już o takich historiach, znałem je i myślałem, że nie podzielę losu przegranych!). Jednak z perspektywy czasu, gdy przeanalizowałem sytuację, doszedłem do wniosku, że miałem do czynienia ze sprawnie zorganizowaną grupą, która goliła niedoświadczonych leszczy w wyrafinowany sposób.
Po kilku dniach pozwoliłem sobie jeszcze raz popatrzeć z boku na całe zjawisko, ale nie z perspektywy uczestnika, a bacznego obserwatora, który przyglądał się grze innych osób. Zestawiłem to, co zobaczyłem jako widz z tym co przeżyłem jako uczestnik.
Przy kramach panował duży tłok. Można by pomyśleć, że jest tak wielkie zainteresowanie i tylu chętnych do gry, a gdy ktoś podszedł można było zagrać od razu. Podobnie i ja, gdy podszedłem pamiętnego dnia do stoiska, po chwili byłem już w grze. Tłum jakby na chwilę się rozstępował, aby wkrótce osaczyć gracza i go dopingować. Wtedy jeszcze nic nie zwiastuje zbliżającej się katastrofy mierzonej zasobnością portfela. Gdy gracz położy pierwsze pieniądze, tłum jeszcze się powiększa o kilka osób. Słychać wokół gwar różnych języków. Jarmarczna atmosfera, której głównym zadaniem jest, aby ogłuszyć człowieka. Grupa, która otaczała szukającego szczęścia, dobrze mu „życzyła”. Spróbuj! Fortuna Ci sprzyja! Po pierwszej stracie gracz jest zachęcany, aby spróbować ponownie. Tym razem Ci się poszczęści! Szczęśliwiec próbuje kolejny raz, wygrywa i połyka nieświadomie haczyk. Wszystko dzieje się na wysokich emocjach, aby tylko gra zbyt szybko się nie skończyła. Po początkowych sukcesach passa się urywa. Wreszcie gdy gracz orientuje się, że gra nie jest uczciwa i chce zwrotu pieniędzy, ci sami ludzie, którzy dobrze mu życzą, zamieniają się w stanowczą i nieprzyjemna klakę. Wyganiają Cię mówiąc, że przegrałeś pieniądze uczciwie. Masz odejść, dać szansę innym i nie wszczynać awantur. Kurtyna.
Z perspektywy czasu sytuacja, w której stałem się pionkiem w grze, stała się oczywista. Jest grupa ludzi, która zarabia na życie prowadząc grę losową w 3 kubki. Rozgrywka ma znamiona uczciwej, choć taką nie jest. Gra jest na tyle prosta, że może w nią zagrać każdy. Jest ona tylko tłem do psychologicznej rozgrywki. Grupa ma dobrą organizację i wykorzystuje mechanizmy tłumu, aby zdominować jednostkę i skłonić ją do przewidywalnych odruchów podejmowanych w stanie stresu. Wobec takich technik wpływu społecznego zazwyczaj stajemy się bezbronni niczym dzieci.
Gdy „mądry” staje się „głupi”
Można się śmiać z naiwności tych, którzy decydują się na grę w przysłowiowe 3 kubki. W końcu z własnej woli zdecydowali się wziąć w niej udział. Jednak z całej tej historii należy zwrócić uwagę na fakt, jak łatwo zdominować jednostkę wykorzystując określone wzorce zachowań właściwe dla natury ludzkiej. Jak łatwo umysł świadomy, który klnie się na wszystkie świętości świata, że nie zrobi czegoś (lub zrobi), jest w stanie utracić swoją racjonalność i podjąć przeciwną decyzję.
Powyższa sytuacja jest przykładem na to, jak nasz stan emocjonalny zamyka dostęp do umiejętności poznawczych powodując, że „mądry” pod wpływem stresu staje się „głupi”. Nieracjonalne decyzje są poprzedzone celowo wywołanym stanem emocjonalnym. Ten schemat powielają zarówno jednostki jak i całe grupy. Jeśli pojawią się warunki, w których tracimy rozum i nie jesteśmy gotowi na samoobronę, biada nam. Mistrzowie wpływu społecznego znają te wzorce i skrzętnie z nich korzystają. Świadomi tych technik oraz tego jak działa nasz umysł racjonalny (świadomy) i emocjonalny (nieświadomy), jesteśmy w stanie wyjść z całej sytuacji obronną ręką.
